Dalej

Krocząc wśród nocnej ciszy
Wysłuchuję nieuniknionego
Czarcich kohort tłum już dyszy
Zza portalu piekielnego
Najpierw przyspieszam kroku
Wiem, że mam jeszcze kilka sekund
Powoli przez trucht na śródstopiu
Przechodzę do regularnego biegu
Tężejąca pomarańczowa aura
Oblewa trakt i kolumny drzew
Kontur mojego płaszcza
Przytłumia wrót piekieł śpiew
Ryk. Zatykam uszy.
Szybciej. Szybciej.
Ledwie ziemi dotykają buty
Szybciej. Szybciej.
Wśród zburzonej ciszy
Biegnę ze swoim życiem w dłoni
Biegnę, coraz szybszy
By śmierć pewną przegonić
Jednak biesy mnie dorywają
W piekielnym ogniu się palę
Nogi się zatrzymują
Ale ja biegnę dalej

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.