Cudowna zmiana

Stuka deszcz o parapety.
Dualni posłańcy ledwie
docierają do powierzchni planety,
tak dziś marnej i niepewnej;
Świat nie wypiękniał ani krzty
pod kokonem ze śniegu;
Własnym życiem żył
- innym od naszego.
Zgnilizna
zasnuła brązem podwórko;
W zbutwiałych liściach
odkryć można gówno;
Uśmiechnięte. Oczekujące.
Szczere, jak z brązu wykute;
Ledwie rozmrożone słońcem
ma dziś spotkanie z butem.
Świat straci niebawem
kolejnego miłośnika roztopów;
Chłopak pod depresji batem
Powiesi się na żyrandolu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.