Wizyta sprzed kilku lat

Szatan otworzył przede mną bramy;
Do piekła zaprasza jak lokaj do stołu;
Wchodzę bez wahania, bom jak wieprz pijany,
słysząc huk za sobą czułem się jak w domu;
Z odległości zamglonej wynurzyła się sala;
Podszedłem bliżej dostrzegając diabelstwa,
większa część towarzystwa za swojego mnie brała;
Aż zdziwiony usiadłem, iskrząc ze szczęścia.
Biesiada trwała – miałem wrażenie – kilka godzin;
W morderczym tempie wszystkie przyjemności
przyjmowałem równo jak czarty i zacząłem schodzić,
pod stół – luźny i bez przytomności;
Z rajskiego snu spadłem w żrącą czeluść.
Czarty rozpruły mi brzuch szponami,
okazało się, że jestem jednym z wielu
poddawanych szaleństwu diabelskich męczarni;
Ginąc setny raz w wymyślny sposób
obudziłem się pod stołem w piekielnej melinie;
Wzrok biesów sprawił, że na karku rój włosów
podniósł się natychmiast jak w najsroższej zimie.
Wstałem, pożegnałem się patrząc w podłe ślepia
wynaturzeń zasmiewających się niczym stado hien;
Sam Szatan na ucho mi szepnął:
„To nie był sen”

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.