To po prostu kolejny dzień w raju

Idąc z rękami w kieszeni kopnąłem kamyk,
który pechowo znalazł się pod nogami.

Padłem na kolana płacząc.

Trafiłem w szybę ferrari.

Spojrzałem na gwiezdną tarczę
z głodnymi światła oczami;
By powieki pozostały otwarte;
Podparłem je zapałkami;

Zdecydowałem po prostu,
że koniec z oglądaniem
tej tragikomedii losu;
Nędznie, zresztą napisanej;

Szczypało moment tylko -
- gdy zapałki się zapalały.
W tej chwili -mógłbym przysiąc-
Nawet się zawahałem.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.