5k

Gdy zaczynałem transformować myśl w słowo;
Tak właściwe i trafne jak to możliwe,
siedziałem w skupieniu z parującą głową
zapełniając miarowo kartkę – rym za rymem;

Z rzadka (wraz z upływem czasu coraz częściej)
siadałem w ciszy anielskiej
wylewając przez się,
jednym tchem całe wiersze.

Efekty pracy były tak różne
jak różne bywają bliźniacze dzieci
Moje bękarty to jednak kaleki trójnożne

-Nigdy nie zasłużę na miano poety-

Cóż.
Nie spodziewałem się dotrwać w tym do chwili
Gdy zobaczę w notatniku
pięć tysięcy linii.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.